Amy cambwell

demons & angels

Obserwuj mnie na TwitterzeRSS

  • Dom
  • Księga Gości

część 16

31 Styczeń 2012

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

3 Komentarze

Czarne i białe pióra błyszczały na fioletowo. Mistrzyni ze zdziwienia aż usiadła. Amy odwróciła się. Jej oczy błyszczały jak kocie w ciemności. Mistrzyni podeszła i dotknęła skrzydeł. Były tak ostre, że przecięły jej palce.
-Dziwnie się czuję – mruknęła ruda.
-Usiądź – mistrzyni posadziła ją na małym taborecie. Z głowy Amy tuż pod jej rudymi włosami rosły czarne i białe włosy. Były dużo dłuższe od jej naturalnych i sięgały aż do końca pleców. Mistrzyni otworzyła drzwi wpuszczając Gię i Kim.
-Dobrze się czujesz? – demon podszedł do Amy i ujął jej policzki.
-Niekoniecznie – mruknęła Amy po chwili zemdlała, jej skrzydła schowały się.
-Zabierzcie ją do domu i połóżcie jej zimne ręczniki na kark. Niech odpocznie – mistrzyni podała ubrania Amy dziewczynom. Gia wzięła rudą na ręce.
-Dziękuję – demon uśmiechnął się do mistrzyni i odleciał. Dotarły do domu Gii. Demon położył ją na łóżku i przykrył kołdrą. Kim w tym czasie zamoczyła ręcznik i położyła rudej na karku.
-Prześpij się, całą noc nie spałyśmy. Chociaż ty zaśnij – Gia zwróciła się do Kim, która kiwnęła głową i poszła do drugiego pokoju by się położyć.
Minęło wiele godzin gdy Kim znów zajrzała do pokoju dziewczyn.
- I jak? – Kimberley podeszła do Gii.
-Nie obudziła się – demon spojrzał na mieszańca spuchniętymi od zmęczenia oczami.
-Połóż się, jesteś padnięta – Kimberley usiadła obok łóżka.
-Nie… Zrobisz mi kawy? – Gia gładziła policzek rudej. Wyjęła ręcznik spod karku i zamoczyła go w zimnej wodzie, by znów się położyć.
-Zrobię. Bądź spokojna obudzi się, a nie koniecznie chciałaby cię zobaczyć w takim stanie – Kim położyła dłoń na ramieniu przyjaciółki.
-Położę się na chwilę obok niej – Gia ułożyła się pod kołdrą po drugiej stronie łóżka. Złapała rękę rudej. Po chwili jej umysł zaplątał tylko sen.
Nagle obudził ją huk.
-Mistrzyni? – Gia zauważyła długie siwe włosy.
-Sama się nie obudzi – mruknęła mistrzyni wyciągając ze swojej sakiewki jakąś buteleczkę. Otworzyła ją , przysunęła do warg Amy. Do ust dziewczyny wpłynęła niebieska ciecz. Po chwili ruda zaczęła otwierać oczy. To jednak co zobaczyła to nie był pokój Gii.
-Amy w końcu się obudziłaś – usłyszała znajomy głos z boku. Gdy lekko obróciła głowę w stronę głosu ujrzała Mandy.
-Co się stało? – mruknęła cicho.
-Miałyśmy iść do klubu, no i poszłyśmy, ale jakiś koleś się przystawiał. Ty go odepchnęłaś , to później uderzył cię i upadłaś głową na metalową rurkę. Zemdlałaś, a obudziłaś się dopiero teraz. 8 miesięcy cię z nami nie było – Mandy ruszyła w stronę drzwi.
-Idę zawołać lekarki – Mandy wyszła.
-Śpiączka? To był sen? – Amy posmutniałą lekko. Do Sali weszły dwie kobiety ubrane w kitle.
-Gia? Alexis? – Amy mruknęła pod nosem.
-Widzę, że jednak słyszałaś coś gdy spałaś – Gia uśmiechnęła się. Po badaniu lekarki wyszły. Amy udało się namówić je by Mandy mogła zawieść ją na dach szpitala. Już po zmierzchu odwiozła ją na dach. Amy obserwując gwiazdy przypomniała sobie piękne skrzydła. Na ciemnym niebie błyskawicznie przefrunął jakiś skrzydlak. Amy uśmiecha się uświadamiając sobie, ze to nie był sen, tylko jej przyszłość.

*****************************

Jest to ostatnia część opowiadania jak z resztą widzicie.
Mam nadzieję, że dobrze się wam czytało. Przynajmniej Justynie i San, bo wiem, że tylko one są uzależnione ;p.

yuri les lesbijki opowiadanie Amy Cambwell

część 15

22 Styczeń 2012

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

Brak komentarzy

- Co ty robisz? – demon odrzucił anioła tak , że uderzył o ścianę i upadł na ziemię.
-Mocno boli? – Gia objęła Amy, która momentalnie zemdlała. Demon wziął ją na ręce i mocno przytulił.
-Kim, lecimy do mnie – Gia krzyknęła pospieszając przyjaciółkę. Chwilę później dotarły do domu. Gia położyła Amy na kanapę.
-Co z nią? – Kim usiadła obok.
-Alex wbiła jej też swoje pióra – Gia stanęła przy oknie i odpaliła papierosa.
-Jak to wbiła?! Co teraz z Amy? – Kim pogłaskała rudą po policzku.
-Nie wiem. W całej mojej historii skrzydlaków nie było takiego przypadku – Gia szybko spaliła papierosa.
-Oby się tylko obudziła – Gia kucnęła przy rudej.
-Mała proszę obudź się…

***********************************************
Ruda stała w jakby zupełnie innym świecie. Wokół było pełno niebieskoszarej mgły, która aż dusiła.
-Halo! Gdzie ja jestem? – Amy krzyknęła, lecz w odpowiedzi słyszała tylko swoje echo. Gdzieś w oddali słychać było spadające krople. Postanowiła iść do przodu jednak chwilę później zatrzymał ją jakiś głos.
-Znalazłaś się w świecie skrzydlaków – Amy usłyszała bardzo niski, męski głos.
-Heliama – miliard głosów szeptało wokół.
-Przez swoje niezdecydowanie dostałaś skrzydła anioła i demona. Myślisz, że od tak można posiąść umiejętności nadskrzydlaka?! – głos zaczął krzyczeć. Szepty ustały, lecz zaczął się cichy śmiech, który aż świdrował uszy Rudej.
-Nadskrzydlaka? – spytała Amy.
-W swoim czasie się dowiesz – Ruda ostatni raz usłyszała męski głos. Następną rzeczą jaką zobaczyła to twarz Gii.
-Obudziłaś się – demon uśmiechnął się od razu.
-Dziwnie się czuję – mruknęła Amy siadając.
-Co się dzieje? – Gia usiadła za nią i oparła rudą o siebie.
-Nie wiem… Dziwnie… Silna – Amy podniosła się i podała rękę Gii, by jej pomóc, jak zwykle, wstać. Zamiast to zrobić rzuciła nią o ścianę.
-Kotek? – Amy była przerażona. Kim zbiegła po schodach słysząc huk.
-Co się stało? – Kim podbiegła do Gii, która próbowała się podnieść.
-Przeprasza… Ja…. Ja… Skąd to potrafię ? – Łzy popłynęły po jej policzkach.
-Nic się nie stało – Gia wstała lecz chwilę później upadła.
-Co ja zrobiłam – ruda opadła na kolana. Kim podniosła demona i posadziła na kanapie.
-Zmieniłaś się. Jesteś teraz kimś, ale nie do końca wiem kim, bo w całej historii skrzydlaków nie słyszałam o nikim takim – Gia pomasowała tył swojej głowy.
-Poszukajmy czegoś na temat Heliamy.
-Czego? – Kim spojrzała na Amy.
-Heliamy – ruda odpowiedziała stanowczo.
-Ehh… Wiem do kogo lecieć. Nauka latania zajmie ci dużo czasu. Wezmę cię na ręce – Gia podniosła się. Chwilę później już leciały.
-Dokąd lecimy? – Amy mocniej przytuliła się do demona. Dalej bała się podniebnych podróży.
-Do mojego mistrza- Gia odpowiedziała. Pół godziny później wylądowały na szczycie jakiejś góry, na którym stał mały drewniany domek.
-Witaj mistrzyni – demon ukłonił się wchodząc do pomieszczenia.
-Gia kochana. Dawno cię nie widziałam – Amy zdziwiła się, ze mistrzyni jest kobietą. Długie siwe włosy związane w kitę falowały razem z bordową luźną szatą kobiety.
-Co cię do mnie sprowadza – mistrzyni trzymała w dłoni pędzel , którym przed chwilą kończyła kaligrafować jakiś papirus.
-Potrzebuję jakiś informacji o Heliamach – widać było zmieniającą się minę mistrzyni z łagodnej na zakłopotaną.
-Miałam gdzieś w mitach o tym – mistrzyni podniosła się i wyciągnęła jakąś grubą księgę obitą w skórę.
-W starożytnych chinach pojawił się stwór. Miał czarnobiałe skrzydła, które lśniły fioletowym blaskiem. Jego oczy błyszczały w nocy jak kocie. W wiosce bali się stwora. Wygnali go z wioski do starego lasu. Podobno pojawiał się gdy komuś działa się krzywda. Potrafił podnosić całe chaty, jego wzrok i słuch były bardzo wyczulone. Mógł zobaczyć mrówkę z kilometra i usłyszeć wystrzał łuku na drugim końcu wsi słuchając przy tym śpiewaka z ukrycia. Podobno również uzdrawiał. Mimo , że pomagał wieśniakom król po tym jak dowiedział się o nim wysłał ludzi by ścieli mu głowę. Gdy kat wykonywał wyrok zauważył , że z jego szyi nie uleciała ani kropla krwi. Z obawy, że stwór znów się narodzi spalono go – mistrzyni zamknęła księgę.
-Nic więcej o nich nie wiem – dopowiedziała po chwili.
-Ehh… Nic więcej? – Gia westchnęła głośno.
-Nie przejmuj się to i tak dużo – Amy położyła rękę na ramieniu demona.
-Czemu tak właściwie pytacie? – mistrzyni odłożyła księgę na miejsce.
-Ehh… Nie ma sensu tego ukrywać. Amy chciała zostać demonem, wbiłam jej swoje pióra , ale jeden z aniołów wbił jej też swoje – Gia złapała rudą za rękę.
-Demonie i aniele pióra? W jednym ciele? W dodatku nie została szarakiem. Targać musiały wami ogromne emocje i miłość do tej dziewczyny – mistrzyni usiadła na swoim miejscu.
-Co to był za anioł ? – mistrz spojrzał na Amy.
-Alexis – mruknęła Gia.
-Ta Alexis?! – mistrzyni złamała pędzel , który przed sekundą wzięła do ręki. Gia jedynie kiwnęła głową.
-To niedobrze. Bardzo niedobrze. Osoba, która praktycznie nic nie wie o skrzydlakach dostała pióra dwóch najsilniejszych – mistrzyni podniosła się i podeszła do Amy.
-Pokaż mi swoje skrzydła.
-Ja… Ja nie potrafię – Amy opuściła głowę.
-Chodź ze mną – mistrzyni złapała rudą za ramię i ruszyła w stronę jakiś drzwi.
-Poczekajcie tu. Rozgośćcie się – mistrz wszedł do pokoju.
-Usiądź sobie – kobieta wskazała ręką matę. Amy grzecznie usiadła.
-Zamknij oczy – mistrzyni położyła ręce na jej głowie.
-Wyobraź sobie , że rosną ci skrzydła takie jak Gii – mistrz usiadła bardzo blisko Amy. Wyglądała na bardzo skupioną. Minęło sporo czasu, ale nic się nie działo.
-Nie potrafię sobie tego wyobrazić – Amy otworzyła oczy.
-A co widziałaś? – Mistrzyni zabrała ręce.
-Fale wodne wzbite w powietrze nad płonącą ziemią – Amy przeczesała włosy palcami.
-Wszystkie żywioły? Muszę cię o coś poprosić. Musisz się rozebrać do bielizny. Poszukam czegoś na twoim ciele – Mistrzyni po chwili jak Amy cała czerwona ze wstydu rozbiera się.
-Mogę cię dotknąć? – kobieta podwinęła rękawy, po tym jak w odpowiedzi ruda pokiwała głową. Mistrzyni dotknęła ramienia Amy, błądziła po skórze aż do końca palców, z drugą ręką zrobiła tak samo. Później zajęła się szyją, gdy przejeżdżała palcami przy obojczyku coś odrzuciło ją. W głowie słyszała milion głosów krzyczących „Heliama”, a ona sama wylądowała na ścianie dwa metry dalej. Amy była przerażona. Podbiegła do kobiety i pomogła jej wstać starając się kontrolować swoją szyję.
-Masz w sobie moc, nad którą nawet ja nie byłabym w stanie zapanować. Nie umiem ci pomóc. Przyjdźcie do mnie jutro. Skontaktuję się z ludźmi , którzy mogą coś wiedzieć – mistrzyni podniosła się. Amy zaczęła się ubierać.
-Poczekaj! Spróbujmy czegoś innego – Kobieta podeszła do rudej. Stanęła za nią i ucałowała jej sktórę w miejscu wbitych piór. Amy poczuła ciepło płynące po całym jej ciele aż było widać krople potu, które chwilę później zamarzły, przez mróz idący zaraz za falą ciepła. Powoli ze skóry wybijały się skrzydła.

les lesbijki lesbijka opowiadanie

Część 14

19 Styczeń 2012

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

1 Komentarz

Amy zabrała ręce. Gia była wstrząśnięta.
-Jak to?! Ty chciałaś? Dlaczego? Myślałam, że mnie kochasz – Gia uklękła przed Amy ze łzami w oczach.
-Uciekłaś! Cały czas mnie zostawiałaś! Cały czas byłam sama ! Bałam się – Amy rozpłakała się.
-Ja już zawsze będę przy tobie, obiecuję – Gia podniosła się by przytulić rudą.
-Dopóki nie będę demonem nigdy nie będziesz miała dla mnie czasu –Amy spojrzała na Gię odsuwając się od niej.
-Proszę zostań ze mną, ja bez ciebie umieram – łzy spływały po policzkach demona.
-Chcesz związku z litości? – Amy otarła łzy z policzków Gii.
-Nie. Proszę tylko o ostatni pocałunek, to wszystko. Nic więcej nie będę od ciebie chcieć – demon patrzył na oczy Amy, które błądziły by tylko nie patrzeć na krwawe łzy. Ruda przysunęła się i delikatnie pocałowała Gię po czym odwróciła się i wyszła. Demon usiadł pod ścianą i patrzył się w jeden punkt.
Kimberley odprowadziła Melanie i szła w kierunku domu gdy dostała telefon.
-Twoja koleżaneczka mnie olała, dzięki – w słuchawce słychać było pretensjonalny głos Pat.
-Jak to olała, to niepodobne do niej. Sprawdzę co się stało, nie złość się na nią – Kim rozłączyła się i pobiegła do domu Gii.
-Gia! – krzyknęła w poszukiwaniu przyjaciółki. Znalazła ją po chwili siedzącą pod ścianą.
-Co się stało? – Kim klęknęła przed nią.
-Ej… Odezwij się ! – Kimberley była przerażona zachowaniem przyjaciółki. Nagle Gia wstała i wyszła. Kim ruszyła za nią. Doszły do domu Alexis. Demon za pukał do mieszkania, otworzyła Alex.
-Czego ode mnie chcesz?! – Alexis warknęła.
-Zakończmy to. Zrób to znowu. Wykasuj pamięć Amy, by mnie nie pamiętała, a ty dokończ to co zaczęłyśmy wiele lat temu. Mój jedyny warunek to taki, by Amy była szczęśliwa. Pamiętaj, że masz traktować ją jak najlepiej, a teraz możesz wypełnić swoją misję – Gia znów miała łzy w oczach.
-Co ty wyprawiasz?! Nie rób tego! – Kim krzyknęła.
-Zostaw mnie. Chcę tego. Jestem złą osobą, lepiej będzie jak nie będę żyć – Gia zamknęła oczy stając się uspokoić.
-Chodź na ogródek, tam cię zabiję – Alex wpuściła demona do środka. Gia zauważyła w drzwiach Amy lecz szybko odwróciła wzrok.
-Nie rób tego. Nie na mnie kończy się świat – Amy złapała Gię za ramię.
-Moi rodzice nie będą cię już szukać, nie martw się, zapomnisz o mnie, Alex się o to postara – demon miał już zabrać rękę, ale Amy odwróciła ją trochę i mocno przytuliła.
-Zostaw. Teraz będziesz szczęśliwa – Gia chciała się wyrwać, ale nie mogła.
-Puść ją Amy. Ona jest już martwa – Alex chciała odciągnąć Amy od demona.
-Nie! Nie chcę jej opuszczać. Zmanipulowałaś mnie by ją dorwać! – Ruda krzyknęła.
-Zamień mnie w demona, teraz! – Amy spojrzała na Gię.
-Jesteś pewna? – Demon objął Amy a jego skrzydła zaczęły rosnąć. Ruda kiwnęła głową na znak, że się zgadza.
-Spróbuj tylko – oczy Alexis zabłyszczały ze złości.
-Chodź – Gia weszła do pokoju i zamknęła drzwi.
-Zostaw ją! – Alex próbowała wejść do pokoju, ale Kim złapała ją mocno. Amy ściągnęła koszulkę, a Gia wyrwała największe pióra i wbiła je w plecy Amy. Bolało to. Strasznie bolało obie dziewczyny. Do pokoju dostała się Alex, błyskawicznie wyrwała swoje pióra i wbiła je w miejscu demonich.

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

część 13

11 Styczeń 2012

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

Brak komentarzy

Oczom dziewczyn ukazała się Alexis, która odciągnęła Gię od rudej. Amy nie wiedziała co ze sobą zrobić.
-Wynoś się z mojego domu! – Gia podeszła do anioła.
-Wyjdę z Amy! – Alex podała rękę rudej przyciągnęła ją do siebie i wyskoczyła przez okno otwierając skrzydła.
-Amy! Nie! – Gia upadła na kolana. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążyła zareagować. Poszła do kuchni, wyciągnęła schłodzoną wódkę. Zaczęła pić, po godzinie była już kompletnie pijana. Telefon zaczął brzęczeć oznaczając, że ktoś dzwoni, raz, drugi, trzeci. Gia nie odbierała. Chwilę później demon dalej pił, a telefon wciąż dzwonił. Przechylając kolejny kieliszek błękitne oczy dziewczyny zostały zamazane przez krwiste łzy.
-Gia jesteś? – usłyszała w oddali głos Kim.
-Gia? – głos zbliżał się. Demon wypił kolejny kieliszek..
-Gia! Co się stało? – Kim podbiegła do przyjaciółki.
-Ona… Ona mnie… Rozumiesz?! Ona mnie! A ja już prawie! Już prawie! – demon bełkotał.
-Ona! I ta szmata! Nienawidzę jej ! – Gia szybkim ruchem ręki zrzuciła wszystko ze stołu.
-Nienawidzę kurwa! – wrzasnęła.
-Lecę tam! Lecę! – demon wstał , ale zaraz wylądował na ziemi.
-Nigdzie nie lecisz – Kim podniosła Gię i położyła ją na łóżku w jej pokoju.
Rano Gia obudziła się jeszcze lekko pijana, Kim spała obok.
-Moja głowa – Gia złapała się za głowę.
-Nie dziw się. Wczoraj sporo wypiłaś – Kimberley podniosła się.
-Eh… no tak – Gia od razu posmutniała.
-Co się wczoraj stało?
-Było cudownie. Później leżała, prawie ją pocałowałam i wpadła Alexis… Zabrała ją – Gia wyspowiadała się Kim.
-Zabrała? Przykro mi – Kim postanowiła zabrać Gię do klubu. Uważała, że trochę rozrywki się jej należy.
Wieczorem dotarły do klubu.
-Ktoś jeszcze przyjdzie? – Gia rozejrzała się po lokalu.
-Ma wpaść Patryshia i Melanie – Kim poszła po piwa i usiadły w loży.
15 minut później ktoś wszedł do klubu.
-Hej – Kim uśmiechnęła się do dziewczyn. Patryshia miała turkusowe włosy, a ubrana była w gorset i dość krótką plisowaną spódniczkę. Miała ogromne oczy, tak wielkie, ze aż hipnotyzowały. Druga dziewczyna, Melanie, złotowłosa, lekko opalona. Jej skóra połyskiwała jakby była ze złota. Gia przedstawiła się.
-Skąd znacie Kim? – Gia spojrzała na trochę nieśmiałe dziewczyny.
-Na takim spotkaniu… Kim ona jest od nas? – Pat spojrzała na Kimberley.
-Jest z rodu Tosh’ów – mruknęła upijając łyk piwa.
-Tosh’ów?! – Melanie spojrzała na Gię.
-Potrafisz już czytać w myślach? – Pat odwróciła się w stronę Gii.
-Jeszcze rok nauki – demon był trochę zdziwiony, że dziewczyny znają jego ród.
-Jej… Też bym chciała tak umieć… Niestety nie urodziłam się w twoim rodzie – Patryshia uśmiechnęła się.
Trochę wcześniej u Amy.
-Jak mogłaś mi to zrobić?! – Alexis usiadła na łóżku.
-Przepraszam więcej się z nią nie zobaczę – Amy skruszona przytuliła anioła, choć w jej głowie dalej była Gia.
Dziewczyny w barze bardzo dobrze się bawiły, oprócz jednej, Gii. Blondynka była jakaś nieobecna i smutna. Melanie i Patryshia okazały się być demonami.
-Chodźcie, pokażemy wam fajne miejsce, w którym przebywamy – Melanie uśmiechnęła się do Gii, która na tą propozycję tylko wzruszyła ramionami. Wyszły z lokalu.
-Polećmy, będzie szybciej – Patryshia ruszyła w ciemny zaułek by rozłożyć skrzydła. Reszta ruszyła za nią. Parenaście minut później były na miejscu.
-No i jesteśmy – oczom dziewczyn ukazał się stary, zaniedbany pałacyk.
-Jest niczyj. Wszyscy już dawno o nim zapomnieli. Trochę go odremontowałyśmy – Pat otworzyła drzwi.
-Macie ochotę zagrać w bilard? – Melanie otworzyła drzwi. Za nimi ukazał się wcale nie mały stół do bilarda.
-Możemy zagrać – Kimberley weszła do pokoju.
-To jakie grupy, co?- Patryshia zaczęła rozstawiać bile.
-Mogę być z Melanie, a ty bądź z tą niemową – Kim zwróciła się do Pat.
-Nie twoja sprawa czy się odzywam czy nie. Przegrany leci po wódkę – Gia w końcu się odezwała.
Wszystkie się zgodziły choć Kim z oporem. Gia rozbijała. Już po chwili większość jej bili było wbite.
-Dobra jesteś . Mam nadzieję, że macie pieniądze i siły bo zaraz lecicie – Patryshia uśmiechnęła się zadziornie do dziewczyn. Chwilę później słowa się sprawdziły. Gia wbiła czarną bilę pieczętując swoje zwycięstwo. Kim i Mel nic nie mówiąc wyruszyły zostawiając dziewczyny same.
-Świetnie grasz – Pat podeszła do Gii.
-Dzięki, mogę tu zapalić? – Gia spytała wyciągając paczkę papierosów.
-Pewnie, że możesz – obie usiadły na starej sofie.
-Nie chcesz tu być, prawda? – Pat spojrzała w oczy Gii.
-Niekoniecznie mam humor – demon odpowiedział na wzrok dziewczyny z turkusowymi włosami.
-Przykro mi , że nie masz humoru, pewnie nie będziesz miała go długo, ale wiedz, że mnie fascynujesz i chciałabym cię lepiej poznać – Po słowach Pat Gia szybkim ruchem położyła dziewczynę na kanapie, a sama ułożyła się nad nią.
-Chcesz? – oczy Gii zabłyszczały, wiedziała już jak leczyć się z Amy.
-Dziewczyny zaraz będą, może niedługo skoczymy do mnie, co? – Pat chciała pocałować demona, lecz ten się odsunął.
-Może być – Gia podniosła się. Pat usiadła na jej kolanach przodem.
-Trudno nadążyć nad tobą – Patryshia podniosła się by zapalić.
-Jesteśmy! – Melanie weszła do pomieszczenia.
Gia rozłożyła się bardziej na kanapie czekając na alkohol, to było coś czego teraz potrzebowała. Melanie dostawiła mały stolik, położyła szklanki i kieliszki uprzednio pytając co kto pije.
-Nie potrzebuję popijać, nie nalewaj mi soku – Gia odsunęła szklankę.
-Jesteś pewna? – Pat spojrzała na demona.
-Tak – dziewczyny szybko wypiły wódkę. Patryshia podała kawałek kartki demonowi. Na skrawku papieru Gia przeczytała adres i godzinę o której ma być u Pat. Niedługo później odleciała do domu. Zaczęły nachodzić ją wątpliwości. Co by było jakby Amy odzyskała pamięć, ale nie wybaczyła jej zdrady… A co gdyby Gia sobie tego nie wybaczyła? Postanowiła pójść do Pat na pieszo. Po drodze mijała różne pary ale nagle…
-Amy! – Gia krzyknęła podbiegając do dziewczyny.
-Nie powinnyśmy rozmawiać – Amy odwróciła się lecz Gia złapała ją za rękę. To była jej ostatnia szansa, wiedziała, że tylko tak może zmienić swój los. Pocałowała Amy, która najpierw opierała się, lecz po chwili oddała pocałunek.
-Pamiętasz mnie już? – Gia odsunęła się i z nadzieją patrzyła w oczy dziewczyny.
-Pamiętam – mruknęła Amy. Demon nie mógł rozszyfrować czy ruda się cieszy, czy też nie. Postanowiły porozmawiać w domu Gii.
-Teraz już mnie pamiętasz, teraz możemy być razem! Śpij znów ze mną, jedz ze mną, uśmiechaj się, trzymaj mnie za rękę, zostań – demon złapał Amy za ręce, lecz ta nie odpowiedziała.
-Teraz Alexis już nam nie grozi, nie pozwolę by cię już skrzywdziła – Gia uśmiechnęła się lekko.
-Ja… Ja chciałam, by Alex wykasowała mnie ciebie z pamięci – Amy zabrała ręce.

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

Część 12

9 Styczeń 2012

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

Brak komentarzy

-Ja? Nic – Alexis zaśmiała się.

-Zabiję cię! Ona mnie nie pamięta – oczy Gii stały się całe krwiste, wyglądały jakby się paliły. Wyrosły jej skrzydła i pióra na rękach

-Zabiję! – Gia rzuciła Alex o ścianę.

-Zostaw ją! – Amy była przerażona. Złapała Gię wyrywając jej garść piór. Gia krzyknęła z bólu upadając na kolana.

-Amy przypomnij sobie, błagam przypomnij – oczy demona stały się normalne, a pióra schowały. Widać było świeżą ranę na jej ręce.

-Wyjdźcie stąd ! Natychmiast! Jesteście jakieś psychiczne! – Amy przytuliła Alexis. Kim podniosła Gię.

-Pożałujesz tego co zrobiłaś – Kimberley warknęła do Alex i pomogła przyjaciółce wyjść.

-Dasz radę lecieć? – Kim spojrzała na przyjaciółkę.

-Dlaczego?! Dlaczego pozwoliłaś jej z nią lecieć? Dlaczego ona to zrobiła? – Gia była załamana.

-Amy przypomnij sobie – szepnęła odchodząc coraz dalej. Kimberley westchnęła widząc łzy przyjaciółki.

-Trzymaj się – Kim złapała Gię i wzbiła się w powietrze. Doleciały do domu Kim. Mieszaniec położył demona na sofie.

-Prześpij się – Kimberley patrzyła na wykończoną przyjaciółkę. W końcu obie zasnęły.

-Mam pomysł jak odzyskać Amy! – krzyknęła Gia budząc przy tym przyjaciółkę.

-Co? Coś ty znowu wymyśliła? – Kim podniosła się i przeciągnęła.

-Rozkocham ja w sobie na nowo!

-Znów? Pamiętasz ile zajęło ci to ostatnio? Ona jest tego warta?

-Jest warta wszystkiego! – Gia ubrała się i wybiegła z domu.

-Mam nadzieję, że jest u Alexis – Gia pobiegła jeszcze do kwiaciarni po różę. Chwilę później była u Alex.

-Z tego co pamiętam Alex ma dziś dyżur – Gia w końcu zapukała.

-Co ty tu robisz? Wynoś się! – Amy tak szybko jak otworzyła chciała zamknąć drzwi.

-Cii… przyszłam przeprosić. Nie byłam wczoraj sobą. Wolałabym by inaczej zaczęła się nasza znajomość – Gia wyciągnęła różę.

-To dla ciebie. Mam na imię Gia, ty Amy, prawda? – demon uśmiechnął się.

-T…Tak Dziękuję – Amy wzięła różę do ręki i odruchowo powąchała.

-Czy mogę zaprosić cię na kawę? – Gia wyciągnęła rękę w kierunku Amy.

-No … No dobrze – dziewczyna była cała czerwona ze wstydu.

Gia dała chwilę swojej miłości by się przygotowała i ruszyły na kawę. Usiadły w małej kawiarence niedaleko domu Alex.

-Hmm… Mogę zgadnąć na co masz ochotę i zamówić za ciebie? – Gia uśmiechnęła się słodko, wiedziała, że jakieś uczucie tli się w Amy. Ruda kiwnęła głową na znak , że się zgadza. Gia wstała i poszła zamówić i po chwili wróciła.

- Co zamówiłaś? – Amy uśmiechnęła się kładąc ręce na stole.

-Zaraz zobaczysz – Gia subtelnie, niby niechcący musnęła palcami dłoń rudej. Od razu widać było zakłopotanie na policzkach zielonookiej. Kelnerka podała cappuccino i sernik dla Amy i espresso dla Gii.

-Zgadłam? – Gia zaśmiała się.

-Skąd ty wiesz takie rzeczy? – Amy była zszokowana.

-Przeznaczenie – Gia roześmiała się jeszcze bardziej.

-Uhm.. – Amy mruknęła tylko cała zawstydzona.

-Powiesz mi coś o sobie? – Gia upiła łyk espresso.

-Skoro tyle o mnie wiesz, to może sama mi powiesz? – oczy Amy zabłyszczały.

-Hmm… Pomyślmy. Miałaś urodziny w sierpniu… Masz jeszcze lat naście- Gia zaczęła wymieniać , a Amy była coraz bardziej zafascynowana.

-Twoi rodzice pracują za granicą, mieszkasz sama, twoje najlepsze przyjaciółki to Sam i Mandy – Gia patrzyła cały czas w oczy Amy.

-Czytasz mi w myślach? Śledziłaś mnie? – Amy była lekko przerażona.

-Już nic więcej nie wiem – Gia zaśmiała się. Po wypiciu kawy demon odprowadził Amy do domu.

-To może wiesz o co chcę się teraz spytać? – ruda uśmiechała się.

-Tak wiem, ale odmówię. Chcę czuć niedosyt, chcę byś ty czuła niedosyt, chciałabym spotkać się jutro – Gia dotknęła dłoni Amy.

-A jak chcesz się ze mną spotkać?

-Wiem już gdzie mieszkasz. Będę o 17 – Gia ucałowała rudą w policzek i odeszła. Za domem Amy miała swój motor, który zostawiła ostatnio.

-I jak ci poszło? – Kim oderwała się od robienia obiadu.

-Bardzo dobrze. A nawet lepiej – Gia odłożyła kask.

-Chcesz obiad? – Kim spróbowała zupy i trochę ją doprawiła.

-Chcę. Pomóż mi wymyśleć mi coś fenomenalnego na jutro – Gia wyciągnęła talerze i sztućce. Usiadły przy stole.

-Zabierz ją na kurs tańca. Towarzyskiego. Będziesz mogła tulić ją do woli – Kim roześmiała się.

-Może teatr? Hmm… Trochę oklepane – mruknęła Gia.

-Potrzebuję czegoś gdzie będzie intymna atmosfera – blondynka chwilę pomyślała.

-Wiem! – Gia wyciągnęła telefon i wykręciła numer do Sam.

-Sam pożyczysz mi samochód? – blondynka zaczęła rozmowę.

-Jasne bądź kiedy chcesz i tak siedzę w domu – Samantha odłożyła słuchawkę.

-Jedziesz ze mną – Gia spojrzała na przyjaciółkę, która tylko wzruszyła ramionami.

Następnego dnia było już wszystko przygotowane, samochód stał już u właścicielki, a Gia przygotowywała się do Amy.

-Powodzenia – Kim kopnęła Gię.

-Ona mnie dalej kocha, czuję to- Gia usiadła na motor. Dojechała do Amy i zapukała do jej drzwi.

-O… hej – Amy uśmiechnęła się.

-Zapraszam na motor – Gia machnęła ręką wskazując na pojazd.

-Chcesz mnie zabić? – Amy zaśmiała się. Wzięła od Gii kask.

-Boisz się? Siadaj za mną i mocno się złap – blondynka usiadła na motor, Amy za nią. Ruszyły. Dwadzieścia minut później były już na miejscu.

-To twój dom? – Amy ściągnęła kask.

-Tak, zapraszam – Gia otworzyła drzwi od mieszkania.

-Jej… Ale ładnie – Amy weszła do domu oświetlonego jedynie świecami.

-Chodź do salonu – Gia złapała rękę Amy i zaprowadziła ją.

-Zrobiłaś to wszystko dla mnie? – ruda spojrzała w oczy Gii.

-Dla ciebie wszystko – blondynka odsunęła krzesło by Amy mogła usiąść. Za chwilę przyniosła dwa talerze.

-Proszę bardzo – Gia położyła talerz przed rudą. Po zjedzonej kolacji Gia odniosła talerze.

-Pokażesz mi dom? – Amy poszła za Gią do kuchni.

-Nigdy nie widziałam tak wielkiej posiadłości – ruda oparła się o blat.

-Dobrze, chodź – Gia złapała rękę Amy i zaprowadziła ją najpierw do swojego pokoju.

-Jej… Jakie łóżko – Amy zobaczyła okrągłe duże łóżko, rzuciła się na nie.

-Ja tu zostaje – ruda przytuliła się do poduszki.

-Proszę bardzo . Możesz tu być ile tylko chcesz – Gia usiadłą na końcu łóżka.

-Oj czasem chciałabym bardzo – Amy podniosła się.

-Mój rozczochraniec – Gia roześmiała się i jeszcze bardziej zmierzwiła włosy dziewczyny.

-Potrafiłabyś mnie uderzyć? – demon wyraźnie coś kombinował.

-Wydaje mi się, że nie – Amy mruknęła lekko spłoszona. Gia położyła rękę na talii Amy. Ruda nawet nie drgnęła, ale była cała czerwona ze wstydu. Demon przybliżył się do dziewczyny.

-Zostaw ją! – usłyszały za sobą.

 

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

część 11

23 Grudzień 2011

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

1 Komentarz

-Nie możesz tego zrobić! – Amy podbiegła do nich i popchnęła Alex.
-Przestań to nie twoja walka – warknął anioł.
-Nie pozwolę byś zrobiła jej krzywdę ! – Amy przytuliła się do Gii.
-I tak umrze – anioł wzbił się w górę i odleciał.
-Nie wiem czy się obudzi – Kim podeszła do Amy.
-Zrób coś, cokolwiek zrób! Pomóż jej błagam! – Ruda ucałowała usta demona.
-Chyba już nie muszę – szepnęła Kim. Gia powoli otworzyła oczy.
-Gia! – Amy przytuliła mocno dziewczynę.
-Kochanie… Przepraszam – szepnęła Gia, jej skrzydła powoli się chowały. Na jej ciele można było zauważyć liczne rany.
-Nie przepraszaj, chodź. Położę cię do łóżka – Amy złapała jej dłoń.
-Poczekaj zaniosę ją – Kim podniosła przyjaciółkę i zaniosła ją na kanapę w salonie.
-Tęskniłam za wami – mruknęła Gia.
-Musiałam cię zostawić… Nie miałam wyboru. Ale rodziców opuściłam, dla ciebie – Gia ledwo mówiła. Za chwilę demon zasnął.
Na następny dzień dziewczyny miały się spotkać z resztą w Santa Monica. Wcześniej musiały zajść do domu Gii by parę rzeczy wziąć do Amy, ponieważ demon chwilowo miał się tam wyprowadzić. Wróciły już motorem, zostawiły rzeczy i ruszyły do Santa Monica.
-Gia! – Sam rzuciła się na koleżankę.
-Co ty taka poobijana? Amy cię tak urządziła? – Zoe zaśmiała się. Dziewczyny miło spędziły czas. Umówiły się do klubu na ten sam dzień. Wieczorem spotkały się w umówionym miejscu.
-Gdzie Kim? – Amy wtuliła się w rękę Gii.
-Napisała, że jej nie będzie – Sam szepnęła i ruszyła w stronę klubu.
-Szkoda – Amy weszła do klubu rozświetlonego kolorowymi laserami. Zajęły ostatnią lożę.
-Idę do baru, chcecie coś? – Amy podniosła się. Po wypicu drinka ruda ruszyła na parkiet. Zdziwiła się jak zobaczyła, że przed nią tańczy Alexis.
-Hej mała. Co słychać? – Alex schyliła się do ucha Amy.
-Chciałaś zabić Gię – warknęła ruda.
-To nasze porachunki. Muszę pomścić moją rodzinę – Alex złapała ręce Amy.
-Pomagałam ci jak jej nie było, a ty mnie teraz wyrzucasz jak psa? – Alex spojrzała smutno na Amy, którą wmurowało.
-Pomścić rodzinę? Gia zabiła twoją rodzinę? – wydusiła w końcu z siebie.

-Z kim rozmawia Amy? – Sam spojrzała na rudą.
-Kur… – nie dokończyła Gia. Wstała i ruszyła w stronę dziewczyn. Spojrzała zabójczym wzrokiem na Alex.
-O witam. Myślałam, że już nie wstaniesz – Alexis uśmiechnęła się zadziornie, dalej trzymała Amy za ręce, gdy ruda stała nieruchomo.
-Jednak wstałam. Nie udało ci się… znów – warknęła Gia. Położyła ręce na biodrach Amy i chciała ją przytulić, ale ta po prostu sobie poszła. Gia próbowała zatrzymać rudą, ale ta dalej szła, wyszła z klubu.
-Co ty jej powiedziałaś ?! – Gia złapała Alex za bluzkę.
-Prawdę, którą ty przed nią ukrywałaś – Alex wyrwała się i odeszła. Gia wyszła z klubu mając nadzieję, że Amy tam pali. Nie pomyliła się.
-Kochanie co się stało? Co ci powiedziała? – Gia podeszła do rudej.
-Jak mogłaś mi tego nie powiedzieć?!
-Ale czego?
-Że zabiłaś rodzinę Alexis – Amy wyrzuciła resztkę papierosa, by zapalić następnego.
-To nie ja! Eh… To moi rodzice, a tradycja jest taka, ze potomek zabitych mści się na potomku morderców. To nie ja zabiłam, ale ja za to płacę. Nie powinna cię w to mieszać, przepraszam, ze ci nie powiedziałam, ale nie było się czym chwalić – Gia podeszła bliżej do dziewczyny.
-Więc to twoi rodzice? – szepnęła ruda.
-Nie zabiłabym nikogo. Nie potrafię zabić nawet Alex. Tak ucierpiałam, bo nie chcę jej skrzywdzić – szepnęła i ucałowała rudą w policzek.
-Cieszę się – mruknęła Amy.
-Chodź bo mi zimno – ruda złapała Gię za rękę i weszła do klubu. Usiadły z przyjaciółkami, Amy wyciągnęła telefon, by odczytać sms’a.
-O Kim. Muszę wyjść na zewnątrz – Amy wstała i wyszła. Zauważyła zakapturzoną dziewczynę. Podeszła do niej poznając posturę Kim.
-Kimberley? – Amy podeszłą do dziewczyny.
-Chodź – Kim pociągnęła rudą za rękę i zaprowadziła do ciemnego zaułku. W wąskiej uliczce świeciła jedna latarnia, właściwie nie świeciła tylko migała sygnalizując, że zaraz zgaśnie.
-Co się dzieje? – Amy była trochę przerażona zachowaniem koleżanki. Kimberley ściągnęła kaptur, a oczom Amy ukazała się poharatana twarz.
-Ja się gorzej regeneruję niż skrzydlaki – mruknęła Kim.
-Co ci się stało?! – Amy delikatnie dotknęła twarzy Kim.
-Muszę ci to powiedzieć, choć wcale nie mam na to ochoty – skrzydlata opuściła głowę.
-No mów! – Amy zaczęła się denerwować.
-Szukają cię. Dopadli mnie, a ja nie chciałam im powiedzieć gdzie jesteś to mi to zrobili – Kimberley posmutniała bardziej.
-Ale kto? – ruda mówiła przez łzy.
-Rodzice Gii – Kim podniosła głowę.
-Ale… Jak to? – Amy jeszcze bardziej się rozpłakała.
-Spokojnie mała. Spokojnie – Kim starała się uspokoić przyjaciółkę.
-Niech mnie znajdą i tak nie mogą mnie zabić – krzyknęła Amy.
-Ale… Mogą sprawić ci ogromny ból, którego możesz nie wytrzymać – Kimberley nawet nie zauważyła kiedy Amy wybiegła z zaułku, ale po chwili wróciła z Gią.
-Co ci się stało? – Gia zauważyła twarz Kimberley.
-Twoi rodzice szukają Amy. Nie chciałam powiedzieć gdzie jest – Kim znów założyła kaptur.
-Jak to rodzice?! Co oni robią?! – Gia rozpostarła skrzydła i odleciała. Leciała bardzo szybko, by w końcu wylądować w domu.
-Gia kochanie wróciłaś – kobieta podeszła do córki, chciała ją przytulić.
-Zostaw mnie! Już na zawsze mnie zostaw! Jak mogłaś zrobić to mojej przyjaciółce?! – Gia warknęła odpychając rodzicielkę.
-Ten mieszaniec? Nie chciała powiedzieć gdzie jest ta… ten szkodnik.
-Amy jest moją dziewczyną! Nie waż się jej dotknąć – oczy Gii prawie zapłonęły.
-Oj córeczko. Ja mam dla ciebie partnera, a jak chcesz to może być partnerka. Nawet nie wiesz ile demonów cię pragnie.
-Nie! Zostaw mnie! Daj mi żyć moim życiem! Nie wtrącaj się – Gia krzyknęła i wzbiła się w powietrze. Szybko dotarła do domu Amy. Tej niestety nie było/
Godzinę wcześniej
-Kim gdzie ona poleciała –Amy rozpłakała się.
-Nie wiem… Naprawdę nie wiem – Kim pogłaskała Amy po głowie.
-Amy kochana – do ciemnej uliczki weszła jakaś postać.
-Znów cierpisz przez Gię – postać podeszła do Amy.
-Alex? Ruda odsunęła się od Kim.
-Chodź zabiorę cię do domu będzie ci lepiej jak zaśniesz – Alex wyciągnęła ręce do rudej.
-A jak przyleci Gia? – Amy spojrzała w niebo licząc, że się pojawi.
-Nie ma jej. Pomyśl o sobie. Chodź – Alexis podeszła do dziewczyny i objęła ją.
-Dobre lećmy – Amy przytuliła się mocno do Alex. Anioł rozłożył skrzydła, odleciały. Kim milczała. Długo nie wiedziała co zrobić, w końcu odleciała. Latała nad miastem bardzo długo. Natrafiła na dom Amy, czuła , że jest tam Gia.
-Gia! – krzyknęła Kim pukając do drzwi . W końcu demon jej otworzył.
-Gdzie Amy? – Gia wpuściła Kim do środka.
-Z Alexis – Kim spojrzała na demona.
-Nie zatrzymałaś jej?! Gdzie one są?! – Gia natychmiast rozłożyła skrzydła.
-U Alex… – szepnęła Kim.
-Zabierz mnie tam. Wyczujesz ją – Obie odleciały. Kim nie szukała długo. Już 10 minut później wylądowały.
-To tam – Kimberley wskazała na budynek. Dziewczyny zapukały do drzwi. Tak jak myślały otworzyła Alex.
-Gdzie jest Amy?! – uniosła się Gia.
-Cicho bądź! Śpi – Alex warknęła.
-Zabieram ją do domu – Gia otworzyła szerzej drzwi i weszła do domu.
-Daj jej spać egoistko. Dopiero zasnęła .
-Co się dzieje? – Amy wyszła z pokoju okryta jedynie kołdrą.
-To twoje koleżanki? Nie mogą przyjść jutro? – Amy szczelniej zakryła się kołdrą.
-Amy to ja – Gia podeszła do dziewczyny.
-Skąd znasz moje imię? – Amy przytuliła się do Alexis.
-Co ty jej zrobiłaś?! – Gia złapała Alex za koszulkę.

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

część 10

16 Grudzień 2011

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

2 Komentarze

Lekarka usiadła przy łóżku dziewczyny. Amy nie chciała
odpowiadać na pytanie.

-Nie okłamuj mnie. Czuję stąd swąd demona – anioł wstał i
sprawdził źrenice dziewczyny.

-Tak to demon – mruknęła cicho, a łzy same poleciały jej z
oczu.

-Zostawiłabym cię na obserwację, boję się, że możesz mieć
uszkodzoną głowę. Trzeba zrobić rentgen i musisz odpocząć – lekarka sprawdzila
ciśnienie.

-Odpocznę w domu – Amy usiadła na łóżku.

-Zrobię ci rentgen i wtedy pomyślimy, dobra? Masz na imię
Amy , prawda? Jestem Alex i proszę mów mi po imieniu – anioł podjechał fotelem
na kółkach do łóżka rudej. Zrobiły zdjęcie rentgenowskie i wróciły do gabinetu.

-Nie jest źle. Będziesz miała jedynie dużego guza. Dobrze
się czujesz? Boli cię coś? – Alex kucnęła przed dziewczyną, widziała jej
zakłopotanie i zarumienienie.

-Nie boli – Amy odwróciła wzrok.

-Jeśli będziesz miała jakieś problemy ze zdrowiem, albo
demonami zadzwoń – anioł podał swoją wizytówkę.

-Uważaj na siebie, demony potrafią zranić człowieka – Alex przeczesała
swoje długie, kruczoczarne włosy. Amy wyszła z gabinetu i ruszyła razem z Kim
do domu.

-To był anioł – mruknęła Kimberley.

-Wiedziała, że zrobił mi to demon.

-Będzie cię teraz pilnować. Gdy anioł wie, ze komuś grozi
demon to uważa na tą osobę – Kim objęła Amy.

-To źle? – spytała ruda.

-Źle jak jesteś z demonem.

-Ale ja z nią nie jestem. Nie potrafiła się sprzeciwić,
bronić mnie – szepnęła Amy.

Ruda po ciężkim dniu wróciła do domu i po prostu się
rozpłakała. Nie spała całą noc. Rano chciała zadzwonić do Kim. Przejrzała
torbę, ale nie znalazła telefonu.

-Może został w gabinecie tej Alex, wyjmowałam go jak na
rentgen jechałam – znów przeszukała torbę tym razem w poszukiwaniu wizytówki.
Wystukała numer na telefonie domowym.

-Hej tu Amy.

-Telefonu zapomniałaś – Alex przerwała jej.

-Za pół godziny ci przyniosę, podaj adres – Alex uprzedziła
następne pytania Amy. Ta grzecznie podała adres. Umyła się i trochę ogarnęła by
nie było widać, że nie spała całą noc. Usłyszała pukanie do drzwi.

-Proszę wejdź – Amy uśmiechnęła się lekko.

-Płakałaś – Alex przekroczyła próg.

-Przez demona. Oni są źli. Nie możesz przez nich płakać –
anioł usiadł w salonie na sofie.

-Nie mówmy o tym proszę – szepnęła Amy siadając na fotelu
obok.

-Proszę twój telefon – Alex podniosła się i ruszyła do
wyjścia.

-Ona nie jest zła – Amy znów rozpłakała się.

-Skoro nie jest zła , to dlaczego przez nią płaczesz? – Alex
objęła dziewczynę i położyła ją na sofie.

-Nie spałaś, prawda? – anielica pogłaskała Amy po policzku.

-Mogę zabrać ci pól jak chcesz, nawet ten psychiczny. Mogę
dać ci sen, jeśli chcesz śnić – Alex delikatnie gładziła policzek dziewczyny.

-Pokaż mi swoje skrzydła – Amy uniosła się i smutnymi oczami
patrzyła na anioła. Alex tylko westchnęła. Pióra zaczęły rosnąć, a ona nawet
nie pokazała żadnej emocji.

-Nie boli cię to?

-Nie, nic mnie nie boli – z pleców Alex wyrosły piękne,
białe skrzydła, które aż oświetlały salon. Oczy anioła stały się błękitne.

-Są piękne – Amy podeszła do Alex i po prostu się
przytuliła.

-Muszę zaraz iść do pracy. Czy czujesz się wystarczająco
dobrze, czy mam zostać? – Alex uśmiechnęła się i ucałowała czoło rudej.

-Dziękuję za wszystko. Idź do pracy, jak umiesz czytać mi w
myślach to wszystko wiesz – Amy zaśmiała się i puściła anioła.

-Mogę przyjść kiedy chcę i zadzwonić? – Alex schowała
skrzydła i ruszyła do wyjścia.

-Dużo masz tych szmat – anioł otworzył drzwi, dziewczyny
usłyszały Meg.

-No co? Tamta z klubu ci się znudziła? Myślałaś , że już nie
wrócę, nie? Powiedziałam, że będziesz moja to będziesz – Meg złapała Amy za
ramię.

-Dobrze ci radzę, odejdź i zapomnij o niej – Alex złapała
dziewczynę za ramię i odciągnęła ją. Meggie machnęła ręką. Nikt nie wiedział,
że w dłoni ma nóż. Rozcięła aniołowi ramię.

-Spierdalaj szmato – warknęła Meg. Oczy Alex zabłyszczały.

-Odejdź dobrze ci radzę – rana Alex błyskawicznie się
zagoiła.

-Kim ty jesteś, ze mi rozkazujesz? – prychnęła Meg.

-Koniec zabawy – Alex unieruchomiła Meg i dotknęła dłonią
jej głowy. Barmanka od razu zemdlała.

-Co jej zrobiłaś? – Amy patrzyła na anioła.

-Wykasowałam jej pamięć. Wszystko co związane z tobą nie
istnieje już w jej głowie. Wszystkie skrzydlaki tak potrafią – Alex położyła
meg na trawniku pod domem.

-Będzie myślała, że weszła tu i zemdlała – Alex usiadła na
kanapie.

-Dzię… Dziękuję – wykrztusiła z siebie Amy.

-Nie ma za co – Alexis uśmiechnęła się.

Amy starała się nie myśleć o Gii. Mijały miesiące. Alex
stała się aniołem stróżem Amy. Była zawsze gdy ruda mogła mieć jakiekolwiek
problemy. Kim dalej widywała Amy, ale widziała co się kroi. Musiała powiedzieć
Gii. Wyleciała więc do znanego sobie miejsca.

-Gia! – zawołała koleżankę. Zdziwiła się gdy zobaczyła
demona z piórami na rękach.

-Co ci się stało? – Kim podbiegła do niej.

-Przestaję być „człowiekiem”, to przez to  ,że przestaję czuć – z oczu demona popłynęły
krwawe łzy.

-Wróć do miasta. Amy potrzebuję cię, ale przez Alexis coraz
częściej o tym zapomina – Kim potrząsnęła demonem.

-Alexis Dured? – Gia zacisnęła pięści.

-O ile to anioł, to pewnie tak – Kim nie zdążyła nic więcej
zrobić, bo Gia wystartowała. Kimberley ruszyła za nią. Wylądowały przy domu
dziewczyny.

-Alex – warknęła Gia wchodząc do domu dziewczyny.

-Gia – serce Amy zabiło szybciej.

-O witam Gio. Co tam słychać w świecie demonów? Radziłabym
zostawić dziewczynę, gdyby nie ja leżałaby w szpitali – Alex podeszła do
demona.

-Nie twój interes! Wiem, że to moja wina, że cierpiała, ale
już się nią zajmę. Możesz odejść – Gia tam mocno zacisnęła pięści, że wbiła
sobie paznokcie w dłonie.

-My mamy jeszcze niedokończone sprawy, nie? – anioł rozłożył
skrzydła.

-Nie będę ich załatwiać przy Amy. Poza tym przyszłam tu do
niej nie do ciebie – Gia podeszła do rudej.

-Przepraszam maleńka. Ja ciebie też bardzo kocham. Teraz już
jestem, już zostanę – demon schował skrzydła by spojrzeć normalnymi oczami na
Amy.

-Nie zostawię cię już – szepnęła. Nagle Alex złapała ją za
ramię i odciągnęła do tyłu Gię.

-Dokończymy to co zaczęłyśmy kilka lat temu – Alexisz podniosła
Gię za koszulkę.

-Nie będę walczyć przy Amy – demon odepchnął przeciwniczkę.

-To odlecimy, tchórzysz?

Amy z przerażeniem w oczach patrzyła jak Gia zmienia się.

-Dajcie sobie spokój – krzyknęła Kim.

-Zamknij się mieszańcu! – Alex wyszła na ogród i podleciała
do góry, Gia za nią. Pierwszy cios wyprowadziła Alex.

-Nie patrz na to – Kim wzięła Amy na kolana. Skrzydlaki
walczyły dość długo, po godzinie obie były już zmęczone.

-Co one robią? Gdzie jest Gia? – Amy rozpłakała się. Nagle
usłyszały huk. Ruda wybiegła na ogródek.

-Gia! – Amy zobaczyła na ziemi demona. Alex wylądowała obok
nich i pazurem rozcięła skórę Gii w miejscu serca.

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

część 9

15 Grudzień 2011

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

Brak komentarzy

Amy nie wytrzymała. Postanowiła nie krzyczeć na Gię, ale
czuła się strasznie. Weszła do pomieszczenia.

-O Amy. Co ty tu robisz? – Gia wstała od jakiegoś rysunku.

-Przyniosłam ci mp3. Zoe zapomniała ci dać – powiedziała ruda
jak gdyby nigdy nic. Dała jej mp3 i zabrała się do wyjścia.

-Idziesz już? – Gia schowała sprzęt do szuflady.

-Tak. Na razie – otworzyła drzwi i wyszła. Chwilę poczekała,
by jeszcze trochę podsłuchać.

-Taką koleżankę to bym chciała mieć. Chociaż bym sobie popatrzyła
na cud natury – Amy usłyszała głos znajomej Gii. Ruszyła dalej. Wyszła z
budynku i zauważyła Sam, podeszła do niej.

-Zanim powiedziałaś, żebym dała szansę Gii mogłaś powiedzieć
, że jest z jakąś Tiną – Amy mruknęła.

-Co?! Tina?! To jej była. Nie mają nic wspólnego ze sobą –
Sam oburzyła się.

-Tak?! Fajnie , że słyszałam rozmowę jej i jakiejś jej
koleżanki z pracy. Czekaj… Jak to było? „Tina tylko do łóżka, a z rudą nie będę
, nawet nie chce mnie pocałować” – prychnęła Amy.

-To Gia powiedziała?! Niemożliwe! Dobra powiem ci coś o niej
– Sam westchnęła

-Gia lubi seks i wiele dziewczyn strasznie na nią leci. Może
mieć każdą jaką chce, a z tobą rozmawiała. Od dawien dawna w ciągu godziny od
poznania nie poszła z jakąś na pięterko – Sam spojrzała na Amy, która dalej
była niewzruszona.

-To co? Teraz mam być wdzięczna, że mnie nie przeruchała? –
ruda pokazała ironiczny uśmiech.

-Daj spokój. Jedzie mój autobus, wracam do domu – Amy wsiadła
do pojazdu i wróciła do domu. Tam wzięła do ręki gitarę i zaczęła grać. Kochała
to, kochała się tak odstresowywać. Nagle usłyszała telefon.

-Hej Sam – Amy zobaczyła na wyświetlaczu imię koleżanki.

-Tu Gia. Dam mówiła, że wiesz o mnie dziwne rzeczy. Domyślam
się, że usłyszałaś rozmowę moją i Kiry. Wiedz, że to nie prawda co mówiłam.

-To nie ważne. Jesteśmy i tak koleżankami i to z kim się
ruchasz mnie nie interesuje – Amy wytłumaczyła pewnym głosem.

-A…Ale… Nie ważne… Pa – Gia szepnęła do telefonu i
rozłączyła się.

-I jestem skreślona – Gia oddała telefon Sam.

-Przykro mi , że tak wyszło. Niepotrzebnie to usłyszała.
Skąd mogłaś wiedzieć, ze przyjdzie- Sam mruknęła chowając telefon.

 

PARĘ TYGODNI PÓŹNIEJ

Amy widziała się codziennie z nowo poznaną ekipą. Z Mandy
praktycznie się nie spotykała. Tak jak co dzień ekipa spotkała się w Santa
Monica. Amy dalej była tylko koleżanką i dla Gii i dla Kim, choć ta ostatnia
dalej próbowała chamsko poderwać Amy.

-I jakie plany na weekend? – Zoe wymieszała swoje cappuccino.

-No jedziemy chyba do Stone, nie? – Sam mruknęła

-To jedziemy na tą imprezę? Ok – Mia uśmiechnęła się. Miała
być tam dziewczyna, z którą poznała się na jednym z portali.

-Ty powinnaś najbardziej z nas tego chcieć. Amy jedziesz? –
Gia bardzo chciała spędzić z rudą jak najwięcej czasu.

-Nie mam ochoty na napalone laski. Poza tym mam imprezę w
domu – Amy lekko posmutniała.

Chwilę później wszystkie się rozeszły. W sobotę dziewczyny
miały jechać do Stone, było to miejscowość oddalona od nich o 40 km. Około 18
ruszyły. Gia motorem, a reszta samochodem.

-Solenizantka! Chodź na toast – mama Amy zawołała rudą do
salonu. W końcu przyjechali po bardzo długim czasie. Amy żałowała tylko, że nie
ma tu dwóch osób: Sam i Gii.

 

Dziewczyny weszły do lokalu.

-Szkoda, ze nie ma tu Amy – mruknęła Zoe.

-Jaką ona w ogóle imprezę ma?- Gia uśmiechnęła się widząc
miłostkę Mii. Sam momentalnie zamurowało.

-Ona ma urodziny! – krzyknęła Samantha.

-O kur… Na jutro wykombinujcie jakąś imprezę, a tymczasem
jadę do niej – Gia wybiegła z lokalu i wsiadła na motor.

-Ta to by wszystko dla niej zrobiła – skomentowała Zoe widząc
wychodzącą koleżankę.

Gia kupiła po drodze bukiet kwiatów i ogromną bombonierkę. Chwilę
później zapukała do drzwi. Otworzyła Amy, która nie wiedziała co zrobić gdy
zobaczyła Gię.

-Myślałam, że zapomniałyście – mruknęła ze łzami w oczach.

-O mały włos – Gia zaśmiała się.

-Wszystkiego najlepszego – blondynka rozłożyła ręce by się przytulić.
Amy dosłownie rzuciła się na nią.

-Chodź, moi rodzice są. Torta ci ukroję – Amy pociągnęła
dziewczynę za rękę. Gia przez chwilę się wzbraniała lecz musiała ustąpić.
Dziewczyny świetnie się bawiły, weszły do pokoju Amy gdy jej rodzice poszli już
spać.

-Dziękuję, że przyjechałaś – Amy ucałowała ją w policzek.

-Nie ma za co. Trochę sobie kilometrów narobiłam – Gia zaśmiała
się.

-To muszę coś zrobić byś nie żałowała, nie? – Amy podniosła
się z łóżka i pocałowała Gię.

-Wierzę ci , że ta rozmowa to kłamstwo, dzielnie znosiłaś
moje humory, byłaś przy mnie i nie narzucałaś się, dziękuję – Amy uśmiechnęła
się szeroko, ale Gia nie dała jej mówić dalej, pocałowała ją.

 

Wszystko wydawałoby się być wspaniałe. Dziewczyny były razem
szczęśliwe, a Kim zazdrosna.

-Wiedziałam, ze i tak się zejdziecie – Sam szturchnęła Gię w
ramię. Kim prychnęła pod nosem. Szły dalej, Gia podała w tajemnicy jakiś liścik
do Kimberley. Niedługo później wszyscy się rozeszli do domu. Następnego dnia
miały spotkać się na koncercie. Amy wyjątkowo była na czas, zastała jednak
tylko Kim.

-Gdzie reszta? – Amy przywitała Kim.

-Gii nie będzie.

-Jak to nie będzie? Nie napisała nic , ani nie dzwoniła –
Amy zbulwersowała się.

-Wyjechała – Kim mówiła jakby było jej to obojętne.

-Jak to wyjechała? Kiedy wróci – do oczu rudej napłynęły
łzy. Kimberley podniosła głowę patrząc wymownie na Amy.

-Kiedy wróci? – Ruda wybuchnęła. Kim jeszcze chwilę
milczała, ale niedługo później wyszeptała „nigdy”. Amy obróciła się i chciała
pójść stamtąd jednak Kimberley ją zatrzymała.

-Poczekaj. Wiem, ze ci na niej zależy – Kim złapała Amy za
rękę.

-Nie płacz, powiedziała, że nie chce byś za nią płakała. Nie
byłyście sobie przeznaczone – po tych słowach łzy popłynęły z oczu Amy.

-Chodź do mnie. Zrobię ci gorącą czekoladę i dam ci list od
niej – Kim przytuliła rudą i ruszyły do jej mieszkania.

Amy otworzyła list.

-Przepraszam cię, musiałam odejść, nawet jakbym napisała 100
stron nie wyjaśniłabym ci wszystkiego, więc nie będę próbować. Nie spotkamy się
już nigdy, wybacz i żegnaj – Amy przeczytała w myślach.

-Czego mam nie rozumieć?! – Amy krzyknęła przez łzy.

-Nie zrozumiesz, nie mogę – Kim pogłaskała rudą po włosach.

-Powiedz mi błagam – Kim westchnęła na słowa dziewczyny.
Wiedziała, że ta wymiana zdań nie zda się na długo. Postanowiła pokazać Amy.
Kimberley ściągnęła koszulkę.

-Co ty robisz?! – Amy rozzłościła się widząc rozbierającą
się Kim.

-Tłumaczę – Kim zawiązała bandanę wyciągniętą z tylnej
kieszeni spodni na oczach. Chwilę później było widać jej cierpienie. Bandana na
jej oczach zajęła się krwią, a z pleców zaczęły wyrastać siwe pióra, które
ułożyły się w skrzydła.

-Co to, co ty?! – Amy przerażona skuliła się.

-Gia jest demonem. Wiem, że nie wygląda. Ja jestem mieszanką
anioła i demona, córką obu gatunków. Gia musiała wyjechać by bronić swoich
rodziców. Demony walczą z łowcami, którzy 
też chcą się tacy stać. Gdy demon, bądź anioł wyrwie swe najdłuższe
pióra ze skrzydeł i wbije je w plecy człowieka, ten zmienia się. To ogromne
cierpienie dla obojga – powiedziała Kim, a krew spłynęła jej po policzkach.

-Tylko pół demony, pół anioły ślepną i płaczą krwią po
zmianie. Demony za to potrafią się klonować, a anioły mają zdolność wskrzeszania
– Kim tłumaczyła dalej. Amy osłupiała. Patrzyła na skrzydła Kim nie mogąc
powiedzieć słowa.

-Gia mnie zabije , że ci powiedziałam – Kim zaczęła chować
skrzydła, ściągnęła bandankę.

-A…Ale… Czemu nic nie wiedziałam – Amy nie mogła uwierzyć w
te wszystkie słowa.

-Niech ściągnie rodziców tutaj. Mogą mieszkać u mnie –
mruknęła po chwili.

-Rodzice Gii są staromodni, nie chowają skrzydeł, a ich oczy
są wiecznie krwistoczerwone. Nie wyglądają normalnie. Sialiby panikę. Gia
chciała żyć normalnie, dlatego przeprowadziła się tutaj – Kim usiadła koło Amy
zakładając koszulę.

-Czemu nie wróci – Amy spojrzała błagalnym wzrokiem na
dziewczynę ze srebrzystymi skrzydłami.

- Jak jakiś łowca się uweźmie na demona to dopóki ktoś go
nie zabije będzie go ścigał. Taki jest problem, że żadne skrzydlate stworzenie
nie może zabić człowieka – Kim objęła Amy.

-A kto może łowcę zabić?

-Tylko człowiek – mruknęła Kim.

-Powiesz mi gdzie oni mieszkają?

-Przykro mi , nie wiem – Kim wyszła do łazienki obok by
przepłukać oczy.

Amy wróciła do domu. Rozmyślała leżąc w łóżku. W końcu udało
jej się zasnąć.

Coś pogilgotało ją po nosie, otworzyłą oczy.

-Gia? – ujrzała dziewczynę o czarnych skrzydłach i ognistych
oczach.

-Wróć do miasta – Amy wyciągnęła ręce. Demon odwrócił się i
wyskoczył przez okno.

Amy obudziła się ponownie, spojrzała na czarne pióro leżące
na poduszce.

 

 

-Była u mnie! – wykrzyknęła Amy trzymając w dłoni czarne
piórko.

-Mówiłaś , że wyrywanie piór boli – ruda patrzyła na Kim

-Ej … Jak skrzydlaty cierpi pióra same wypadają – Kimberley wpuściła
dziewczynę do środka.

-Zapomnij o niej. Nie wróci – Kim potrząsnęła ramionami Amy.

-Wróci… Kocham ją – ruda dopiero jak wypowiedziała te słowa
zrozumiała ich sens.

-Dlatego była w nocy. Wie co czujesz – Kim pogłaskała Amy po
policzku.

-Dlatego wróci. Ja jej poszukam! Znajdę ją! – ruda szła w
stronę wyjścia.

-Nie znajdziesz jej. Dobrze się ukrywają, nawet nie wiesz w
którą to stronę.

Kim po godzinnej dyskusji namówiła Amy by poszła do Santa
Monica do dziewczyn, kazała też Sam jej pilnować cały dzień. Za to sam
mieszaniec wzięła piórko od Amy i wyruszyła na poszukiwania Gii. Może wzroku
nie miała pod tą postacią, ale za to bardzo wyczulony węch. 3 godziny zajęło
jej szukanie kryjówki demonów.

-Znalazłam cię – Kim schowała skrzydła.

-Czemu tu przyleciałaś? – Gia wyglądała na zmęczoną.
Zadrapania na jej twarzy pokazywały, że walczyła.

-Amy długo tak nie wytrzyma, chce cię szukać- Kim podeszła
do demona.

-Niech zapomni o mnie. Nie będziemy już razem. Zostaję tu –
Gia nie okazywała żadnych emocji.

-Ona cię kocha! – Kim wykrzyknęła.

-To spraw, żeby pokochała ciebie, tylko o to cię prozę – Gia
odwróciła się i odleciała. Kim wróciłą do domu.

-Spraw , żeby pokochała ciebie – powiedziała do siebie po
cichu.

-Już to widzę.

 

Minęło wiele miesięcy. Kimberley starała się jak mogła. Amy
bardzo się do niej zbliżyła, w końcu tylko Kim była trochę podobna do Gii. Ruda
nie potrafiła zapomnieć o swoim demonie. Dalej śniła o niej, dalej czasem ją
widziała.

-Rudzielcu co robisz dziś? – Amy usłyszała w telefonie

-Nic – mruknęła podłamanym głosem.

-Znów płakałaś ? – Kim posmutniała, nie usłyszała
odpowiedzi.

-Zabieram cię na wycieczkę . Bądź u mnie jak najszybciej.

-Nie mam ochoty – Amy znów powiedziała to takim tonem jakim
zabiłaby każdego optymistę.

Kim znów namawiała rudą bardzo długo, ale w końcu Amy
zapukała do jej drzwi.

-Chodź – zaprowadziła dziewczynę na dach i rozłożyła
skrzydła.

-Złap mnie mocno za szyję – Kim wzięła Amy na ręce i wzbiła
się w powietrze.

-Gdzie lecimy? – ruda mocniej przytuliła się ze strachu.

-Zobaczysz – Kim uśmiechnęła się. Pół godziny później
wylądowały.

-Gia!- Amy upadła na olana widząc ją i to w takim stanie.
Gia miała całe ciało w ranach.

-Musicie stąd iść – blondynka podeszła do Kim.

-Zabierz ją stąd natychmiast! – Gia odwróciła się i chciała
odejść. Amy szybko jednak złapała ją za rękę.

-Nie dam rady bez ciebie. Kocham cię – Amy podniosła się i
spojrzała wprost w czerwone oczy demona.

-Kim pomoże ci przez to przejść . Nie jesteśmy dla siebie –
Gia zabrała ręce.

-Gia ktoś przyszedł? – dziewczyny usłyszały głos dochodzący
z domu.

-Znikajcie stąd! Już! – Amy nie posłuchała. Pocałowała Gię,
która nie miała dość siły by ją odepchnąć.

-Gia kto to jest?! Co ty robisz?! – Amy odsunęła się i zobaczyła
kolejnego demona. Domyśliła się, że to była matka Gii.

-O… Przyprowadziłaś człowieka, tak? Uwodzi cię by cię zabić,
tak? – krzyknął demon i złapał Amy za koszulkę. Mama Gii podniosła ją do góry.

-Świeże mięsko – tata Gii wyszedł i stanął koło żony.

-Zostawcie ją – Gia zaczęła się zmieniać. Jej skrzydła
schowały się. Widać było, że płacze.

-Bronisz człowieka? – prychnął ojciec.

-To nie jest zwykły człowiek! To moja dziewczyna!  – Gia krzyknęła, a jakaś energia wydobyła się
z jej ciała i zerwała korę pierwszych drzew. Matka puściła rudą , która opadła
na ziemię.

-Wróciłam tu jak chcieliście! Nie wracałam do miasta,
zerwałam ze wszystkim co kocham! Zostawcie ją i dajcie jej odejść- Gia podeszła
do swojej matki.

-Zadajesz się ze śmiertelnikiem? To tak samo niebezpieczne
dla ciebie jak i dla mnie – warknęła rodzicielka.

-Niech się stąd wynosi, bo nie będzie z nią miło – ojciec podniósł
Amy i rzucił nią parę metrów dalej.

-Nie! – Gia wydała z siebie przeraźliwy krzyk.

-Idziemy już sobie stąd – Kim w końcu udało się zareagować.
Podbiegła do rudej.

-Mała , wszystko w porządku? – Kimberley podniosła ją trochę
do góry, ale Amy dalej się nie ruszała.

-Zabiorę cię do szpitala – przytuliła mocno rudą by nie
spadła.

-Kim poczekaj lecę z wami – Gia ruszyła w stronę dziewczyn.

-Nie waż się tam iść – rodzice demona zagrodzili jej drogę.

-Nie mam czasu czekać – Kim spojrzała z wyrzutem na Gię i
wystartowała.

Leciała do szpitala bardzo szybko. Trochę przed budynkiem
wylądowała i schowała skrzydła. Zabrała Amy na oddział.

-Co się jej stało?  -
Lekarka zaczęła ją badać.

-Spadła ze wzgórza – Kim szybko skłamała.

-To musi być anioł – pomyślał półdemon.

-Czuję, że to anioł – Kimberley patrzyła na lekarkę.

-Poczekaj na poczekalni – pielęgniarka wyprosiła Kim, sama
też wyszła zamykając za sobą drzwi. Lekarka uniosła ręce nad głową rudej i po
chwili skupienia ruda obudziła się.

-Gdzie jestem? – Amy podniosła się z łóżka.

-Leż, jesteś w szpitalu. Zaatakował cię demon, prawda?

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

część 8

27 Wrzesień 2011

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

2 Komentarze

Meg rzuciła Amy o drzwi po czym poszła sobie. Gia słysząc hałasy wyszła na zewnątrz, zastała Amy klęczącą na ziemii. Łzy rudej leciały jedna po drugiej.

-Co się stało?! –  Gia pomogła Amy wstać.

-Kto Ci to zrobił?! – Gia położyła ja na kanapie i poszła po coś zamrożonego by przyłożyć Amy do policzka.

-Powiedziała jeśli nie będę z nią , to nie będę wcale – mruknęła Amy.

-To ta Meg?! Zabije ją! Jak mogła Cię uderzyć?! – Gia trzymała Amy cały czas za rękę.

-Ona mi coś zrobi – szepnęła Amy

-Nic Ci nie zrobi. Będę tu – Gia usiadła przy kanapie.

-Zaśnij , rano będzie lepiej – Po godzinie namów, rozmowy, a nawet kołysanki Amt zasnęła. Gia wzięła mrożonkę, zaniosła ją do zamrażarki, po czym pocałowała jej czoło i usiadła tak jak wcześniej trzymając Amy za rękę. Po chwili zasnęła.

 

Rano Ruda obudziła się pierwsza. Spojrzała na Gię.

-Siedziała tak całą noc? Kochana jest, ale musiało być jej niewygodnie – Amy pocałowała policzek Gii.

-Uhm… Która godzina? – Gia przebudziła się.

-Dziesiąta. Zrobię śniadanie – Amy uśmiechnęła sie. Po chwili były już po pierwszym posiłku.

-Muszę lecieć do domu za chwilę – Gia upiła łyl cappucino orzechowego, które zrobiła Amy.

-Dobrze. Dziękuję,  że byłeś. Odwdzięczę się za to – Ruda uśmiechnęła się.

-O to będzie ciekawe – Gia zaśmiała się. Niedługo potem wyszła. Amy wykąpała się. Stwierdziła, że zakręci sobie loki i zrobi się na bóstwo. Nudziła się, a lubiła dobrze wyglądać. Nakręciła sobie wałki na głowę i zaczęła malować paznokcie. Zrobiła sobie zwykły manicure. Chwilę po wyschnięciu paznokci usłyszała telefon. 

-Hej Amy. Idziemy za jakieś półtora godziny na kawę i lunch, idziesz z nami? – usłyszała w telefonie swoją kumpele, Sam.

–No dobra, gdzie?

-W Santa Monica, na  deptaku – Amy dogadała się dokładnie z Sam. Akurat się wyrobiła.. Za godzinę ściągała już wałki i zaczęła się malować. Swoje i tak już hebanową tęczówkę jeszcze bardziej pogłębiła grafitowym i czarnym cieniem tworząc smokey eye. Założyła czarny gorset z elementami różu i do tego plisowaną czarną spódniczkę. Założyła jeszcze buty na obcasie i wyszła. Była trochę spóźniona zanim doszła do Santa Monica.

-O hej – Sam trochę zamurowało, nie tylko ją. Kim i Gia również nie mogły uwierzyć. Amy przywitała się ze wszystkimi. Dzięki nocnej interwencji Gii ruda nie miała śladu po spotkaniu z Meg. Spędziła z nimi na prawdę fajne pół godziny.

-Muszę lecieć do pracy – Gia wstała z krzesła. Dała buziaka w policzek Amy i wyszeptała "pięknie wyglądasz" i wyszła.

-Widzę owocna noc – Sam zaśmiałą się.

-Nie przesadzaj Sam. Spałyśmy – Amy mruknęła.

-Ty… Zapomniałam oddać mp3 Gii, a już muszę iść… Amy nie chce Ci się zanieść?- Zoe wyciągnęła sprzęt z torby.

-Ja nie wiem gdzie ona pracuje.

-W tym budynku naprzeciwko. Trzecie piętro, gabonet 86 – Amy wzięła mp3, pożegnała się ze wszystkimi i z trudem doszła do gabinetu 86.

-Projekty reklam – przeczytała w myślach. Już miała naciskać na klamkę, ale usłyszała rozmowę.

-Jak tam z tą rudą?

-A nic spoko. Nie będę z nia nawet nie chce mnie pocałować – Amy usłyszała głos Gii.

-To dalej z Tiną? – usłyszała śmiech obu.

-Tylko do łóżka się nadaje – Amy nie wytrzymała

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell

część 7

22 Wrzesień 2011

Napisane przez Amy w Opowiadanie.

1 Komentarz

-Gramy w butelkę na prawda czy wyzwanie – Mia klasnęła w dłonie. Reszta zgodziła się na grę i usiedli przy stoliku.

-Sam zaczynasz – Mia podała butelkę od piwa. Sam zakręciła.

-Gia prawda czy wyzwanie.

-Prawda.

-Oceń Mię od 1 do 10. Tylko wygląd.

-7 – Odpowiedziałą szybko i zakręciła.

-Coock. Prawda czy wyzwanie?

-Wyzwanie.

-To… Idź do sklepu po piwo

-To daj kasę – Coock wystawiła rękę.

-Mi też możesz kupić – Amy zaczęła grzebać po kieszeniach w poszukiwaniu pieniędzy.

-Dobra ile chcesz oddasz mi później – Gia podała 50 zł.

-Dwa- mruknęła niezadowolona.

-To zakręć zanim pójdziesz – Coock zakręciła i wypadło na Kim.

-Wyzwanie- powiedziała pewna siebie.

-Zrób to na co masz ochotę – Kim uśmiechnęła się, wstała i podeszła do Amy. Ucałowała ją w ysta.

-Co ty robisz>! – Amy wstała i ruszyła za dziewczyną. Zanim do niej dobiegła były już dawno w lesie.

-Poczekaj – Amy w końcu złapała ją za rękę.

-Co się stało? – spojrzała na blondynkę.

-Kim dobrze wie, że i się podobasz, wie, że gdy tylko dowiedziałam się, że jesteś koleżanką sam, poprosiłam by cię zaprosiła. Chciałam cię przoprosić, wczoraj nie było to moją winą, że tak wyszło – Gia złapała ręce Amy.

-Możecie przestać się jakbym była waszą własnością?! – Amy wyrwała ręce.

-Nie… To nie tak! Dobrze mi się z tobą rozmawia dlatego chciałabym kontynuować znajomość. Tylko tyle – Gia czuła się dziwnie. Chciała pocałować Amy, ale wiedziała, ze to zły pomysł.

-Możemy być koleżankami, nic więcej, czy to jasne? Żadnych pocałunków randek czy innych takich – Amy powiedziała stanowczo.

-Dobrze rozumiem – mruknęła Gia ze spuszczoną głową. Nagle amy dostała telefon.

-Przyjechać? No dobrze, przyjadę jak najszybciej – odłożyła telefon.

-Muszę wrócić do miasta- Amy zaczęła iść w stronę ogniska.

-To daleko, co się stało? – Gia ruszyła za nią.

-Nic. Muszę wrócić Tylko powiedz w którą stronę.

-Podwiozę Cię. Tutaj niedaleko mieszkam. Wezmę motor i za chwilę będziesz.

Doszły do ogniska, Amy pożegnała się ze wszystkimi nawet z Kim, która wyszeptała do ucha Amy "przepraszam". Papieros i troche później nakładały już zakładały kaski.

-Nigdy nie jeździłam skuterem a co dopiero motorem.

-Boisz się? – Gia zapieła kurtkę i wsiadłą na motor. Amy kiwnęła głową.

-Siadaj za mną i mocno się mnie złap. – Tak jak Gia powiedziała tak Amy zrobiła, jednak po przekroczeniu 70 km/h Amy mocno przytuliła się do dziewczyny. Chwilę później były już na miejscu.

-Amy! – usłyszała za plecami, a chwilę później poczuła jak ktoś się do niej przytula.

-Mandy co się stało? – Amy spojrzała na przyjaciółkę.

-Dobra impreza jest! chodź!

-Myślałam, że coś się stało! Za miastem byłam! – Amy zdenerwowała się.

-Daj spokój chodź! – Mandy była pijana co jeszcze bardziej kurzało Amy.

-Nie idę. Gia wpadasz na herbatę?- Gia pokiwała głową na tak. Amy pokierowała ją do siebie.

-Chcesz coś zjeść? – Amy ściągnęła torbę.

-Nie… Herbaty możesz mi zrobić- Gia położyła kask obok butów.

-Normalną, czy owocową? – Amy wstawiła wodę i wyciągnęła dwa kubki.

-Normalną proszę – woda szybko się zagotowała. Ruda zaparzyła herbatę.

-Chodź do salonu – Amy poprowadziła Gię. Jak zwykle nie było jej rodziców. Pracowali w Holandii i przyjażdżali tylko na święta… I to nie wszystkie.

-Siadaj – Amy usiadła w fotelu podkulając nogi. Gia nie odzywałą się. Mieszała powoli herbatę.

-Co się stało? – Ruda spojrzała podejżliwie na Gię.

-Przypomniało mi się jak Kim Cię pocałowała.

-Oj przestań! Zrobiła to bez mojej zgody i… i wogóle – mruknęła Amy.

-Podobasz jej się – szepnęła Gia upijając łyk herbaty.

-A skąd cholera pomysł, że ja się interesuję kobietai?! Z żadną nie byłam i wątpię by kiedykolwiek to nastąpiło! – warknęła Amy. Gia nic nie powiedziała. Amy nagle dostała sms-a "wyjdź przed dom" przeczytała nagle wiadomość.

-Za chwilę wrócę nawet nie wiem kto to – Amy wstała i w kapciach wyszła za drzwi. Zobaczyła białą różę leżącą na wycieraczce. Podniosła ją, a gdy uniosła wzrok zobaczyła Meg.

-Nie chce tej róży zostaw mnie! – Amy powiedziała głośniej oddając różę.

-Poczek proszę daj mi drugą szansę. Drugą i ostatnią – Meggie spojrzała w hebanowe oczy Amy.

-Nie Meg, nie dam ci szansy.

-Wróć do mnie – Meggie rozpłakała się.

-Nie! Przestań mnie nachodzić ! Jeste zajęta! Mam gościa! – Amy odwróciła się chcąc wejść do domu.

-Ta szmata u ciebie jest, tak?! Ta suka – Meg zaczęła krzyczeć.

-Przestań! – Amy krzyknęła i chciała otworzyć drzwi. Meg ją złapała i mocno udefrzyła w twarz.

-Będziesz moja, albo nie będziesz wcale!

les lesbijki lesbijka opowiadanie amy cambwell
12»
  •  

    Maj 2012
    P W Ś C P S N
    « sty    
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031  
    • Wszystkich wizyt: 1834
    • Dzisiaj wizyt: 0
    • Wszystkich komentarzy: 20
  • Gallery

    amycambwell1s
Styl Mystique dzięki digitalnature | Zasilane przez WordPress | Tłumaczenie dzięki 96th.
RSS XHTML 1.1 Góra
  • Social Slider